|
| | Cóż warte byłoby życie bez uśmiechu?
Niektórzy twierdzą wręcz, że na smutno niewielki byłby sens podejmowania trudów z nim związanych. A że śmiech i zdrowie w parze idą od początku do ostatka, skorzystałem z zaproszenia, by w tym celu właśnie zaprezentować wybrane, ku uciesze głównie pisane utwory. Wyszliśmy z założenia, że jeśli lekarze, kuracje, zioła, maści i pastylki komuś nie pomogą, warto spróbować ostatniej deski ratunku – śmiechu. Podobno zdarzały się autentyczne uzdrowienia spowodowane owym nie wywołującym skutków ubocznych środkiem leczniczym.
Po takim wstępie niektórzy oczekiwać mogą trzech tysięcy przepisanych z sieci kawałów kryjących się na podstronach. Niestety, aż taki pracowity nie jestem.
Umieszczone teksty to w większości felietony publikowane już wcześniej w kilkudziesięciu wydawnictwach, głównie polonijnych, w Europie i Ameryce oraz kilku krajowych.
Pozostałe utwory prezentowane są szerszej publiczności po raz pierwszy.
Oczywiście aby lektura mogła wzbudzić uśmiech, należy mieć poczucie humoru choć z grubsza podobne do tego, jakim dobry pan Bóg raczył obdarować autora. Wiadomo wszak, że jeśli pięćdziesięciu osobom coś wyda się zabawne, w tylu samo to samo wywoła zdziwienie istnieniem kogoś, komu w ogóle mogłoby przyjść do głowy, żeby się z tego śmiać.
W jaki sposób zaoszczędzić tedy owym dziwiącym się czasu i zbędnego kłopotu?
Myślę, że dość prostym sposobem byłby test na ewentualną zbieżność poczucia humoru czytającego z piszącym. Mógłby on polegać na zapoznaniu się z wybranym na chybił trafił dowcipem, który rozśmieszył ostatnio gospodarza tej strony. Na przykład z takim:

Azor i Burek
Do dyrektora cyrku zgłasza się człowiek z dwoma psami:
- Niech pan podpisze ze mną kontrakt, a nie będzie pan żałował.
Te psy to Azor i Burek. Są wspaniałe. Potrafią tańczyć, śpiewać i liczyć.
- Proszę bardzo. Niech pan zademonstruje.
- Nie. Najpierw kontrakt!
- Ale, ale! Kota w worku kupował nie będę. Niech najpierw pokażą, co umieją.
- Nie. Podpisuje pan kontrakt, albo w ogóle rezygnuję.
- No dobrze, zmusza mnie pan do ryzyka. Podpisuję. A teraz proszę o pokaz.
Psy rzeczywiście dokonują zdumiewających sztuczek. Jak było mówione, tańczą, śpiewają, wykonują skomplikowane rachunki.
- Nieprawdopodobne! Zupełnie nie pojmuję, dlaczego upierał się pan, żeby kontrakt podpisywać | |
| |

JAK NAS PISZĄ, TAK NAS WIDZĄ Ostatniego dnia pobytu na zakończonym niedawno XIV Światowym Forum Mediów Polonijnych wyróżniony zostałem zaproszeniem do udzielenia wywiadu dla Telewizji Polskiej... (19.09.2006)

|
| | przed pokazem. Te psy są wspaniale. Czego się pan obawiał?
- Obawiał? Teraz mogę panu powiedzieć prawdę. Z nich dwóch tylko Azor jest wspaniały. Burek natomiast to zwykły pies podwórzowy, który niczego nie potrafi. On tylko naśladuje Azora
No, to już wiemy. Jeśli żart wydał się żartem, zapraszam do towarzystwa.
Tych, którzy po przeczytaniu któregoś z tekstów odczuliby niedającą się okiełznać potrzebę podzielenia się z bliźnimi własną refleksją lub komentarzem, zachęcam do dokonania odpowiedniego wpisu w książce życzeń i zażaleń znajdującej się na podstronie KONTAKT.
Pochlebne opinie zostaną udostępnione ogółowi, negatywne oczywiście przemilczane.
Zapraszam do zabawy i korespondencji!
Andrzej Niewinny Dobrowolski
| |
| |